Wincenty Sieklucki

Wincenty Sieklucki urodził się w 1870r. w Strzelicy, wielkiej domenie feudalnej, należącej do rodziny Siekluckich od ponad 300 lat. Strzelica znajdowała się 100 km na południe od Wilna, kiedyś stolicy Wielkiego Księstwa Litewskiego. Dzisiaj te ziemie należą do Białorusi Zachodniej. W okresie, gdy Wincenty urodził się, kraj znajdował się pod rządami Rosji Carskiej. Siekluccy, tak samo jak znacząca większość miejscowej szlachty, byli katolikami i mówili po polsku. We wsiach otaczających Strzelnicę, słychać było jednak język białoruski a nie polski. Język łączył się tutaj z religią, co oznaczało, że białoruski łączył się z prawosławiem, z tego też powodu zdarzało mi się nieraz usłyszeć Vincuk, gdy mówiono o moim dziadku Wincentym – wspomina Mirek Zdanowicz.

Konstanty, ojciec Wincentego miał 2 synów: Wincentego i Stanisława. Ich matka Anna z Jundziłłów zmarła w młodym wieku na tyfus, którym zaraziła się podczas epidemii, pomagając chorym. Edukacja obu synów kontrolowana była przez pannę Cecylię Haberman, niemiecką guwernantkę. Panna Haberman do końca swych dni została w Strzelicy, gdzie traktowano ją jak członka rodziny. W wieku 14 lat chłopców wysłano do Szkoły Kadetów w Połocku, zgodnie ze starą tradycją mówiącą, że każdy szlachcic powinien poznać sztukę wojenną i wartości wojskowe. Szkoła Kadetów formowała przyszłych oficerów. Dostęp do niej był przywilejem nadanym szlachcie przez monarchę.

Konstanty miał trudności z pogodzeniem się z faktem odejścia swej żony. Przekazał administrację swych włości zarządcom, podczas gdy On sam przedsięwziął długie pobyty zagraniczne. W ten sposób studiował muzykę w St. Petersburgu i matematykę na Sorbonie. Późnej wiódł żywot bez wartości, wydając pieniądze, jakie otrzymywał od swych administratorów, którzy okazali się ludźmi nieuczciwymi. Koło 1895r. powrócił do Strzelicy, zauważywszy stan majątku, jego zniszczenie oraz wysokie zadłużenie, podczas nieobecności swoich synów popełnił samobójstwo, strzelając sobie w głowę. Otrzymawszy tą wiadomość Wincenty, który przygotowywał się do wojskowej kariery, wraca natychmiast do Strzelicy, gdzie podejmuje decyzję przejęcia wszystkich interesów. Jego brat Stanisław decyduje się wyjechać do St. Petersburga, gdzie będzie później pracował jako inżynier podczas budowy Kolei Transsyberyjskiej. Poślubia Rosjankę i kontakt z Nim się urywa.

Wincenty w tym czasie pracuje w pocie czoła, by odbudować majątek, pozbywa się administratorów i przejmuje majątek, zarządza samodzielnie. Udaje mu się wyjść na prostą po 10 latach.

Około 1900r. poślubia Felicję z Nowakowskich, córkę bogatych posiadaczy ziemskich spod Lublina. Posag Felicji w znacznej mierze pomógł spłacić długi Strzelicy. Przed rozpoczęciem wojny w 1914 roku Strzelica liczyła 1000 ha. Produkowano tam zarówno na eksport jak i na konsumpcję własną. Były to produkty mleczne, mięso, ryby, warzywa, owoce oraz drewno konstrukcyjne i na opał. W tym czasie utrzymanie majątku wymagało znacznej liczby pracowników. Strzelica zatrudniała 10 pracowników rolnych, stałych, którzy mieszkali w niej razem ze swymi rodzinami, otrzymując wikt i opierunek. Podczas zbiorów zatrudniano dodatkowych pracowników z okolicznych wsi.

Bardzo szybko Wincenty staje się ojcem 5 córek, z których jedna umiera podczas porodu. Nie posiada jednak żadnego męskiego potomka, co doprowadza do złości jego dziadka, który widzi już koniec ich rodu, oraz koniec rządów Strzelicy. Jako oficer rezerwy, jest zmobilizowany w kwietniu 1914r. i wysłany szybko na front. W 1915r. po otrzymaniu obrażeń w prawą rękę jest ewakuowany i leczony w szpitalu na Krymie. Po wyzdrowieniu zostaje zakwalifikowany jako niezdolny do służby wojskowej. Otrzymuje awans na kapitana i zostaje odznaczony, a następnie przetransportowany do Gatczyna koło St. Petersburga, gdzie zajmuje się szkoleniem żołnierzy. Widząc zbliżając się wojska niemieckie oraz możliwość zaatakowania Strzelicy, sprowadza swoją rodzinę do Gatczyna, gdzie pozostanie razem z nią do 1917r. Ich bezpieczeństwo zostaje wystawione na szwank, gdy Lenin nakłania rosyjskich żołnierzy do buntu przeciwko swoim oficerom. Zbuntowani żołnierze tworzą komitety rewolucyjne, które domagają się zaprzestania imperialistycznej wojny i zatrzymania oficerów podejrzewanych o sprzyjanie kontrrewolucjonistom. Zatrzymani oficerowie są pobieżnie sądzeni i rozstrzeliwani jako słudzy cara. Wincenty zostaje zatrzymany na ulicy, oraz przesłuchany przez trybunał rewolucyjny. W swojej obronie mówi, iż jest Polakiem a tym samym został zmuszony do toczenia wojny wbrew swej woli dla cara. Zostaje zdegradowany, wypuszczony oraz zmuszony do opuszczenia terytorium rosyjskiego. Otrzymuje stosowne dokumenty. Z tych też powodów Wincenty powraca szybciej do Strzelicy, która znajduje się pod okupacją niemiecką. Pociąg zabiera rodzinę do linii demarkacyjnej. Przedzierają się przez linię, aby zostać internowanymi po stronie niemieckiej, w obozie przejściowym. Po kilku tygodniach, ruszają w dalszą drogę, aby dotrzeć do Żołudka, niewielkiej miejscowości 10 km od Strzelicy. Tam Wincenty dowiaduje się, że Strzelica została spalona przez wycofujących się Kozaków w 1915r.

Rodzina znajduje resztki budynków i ruiny. Wielkie kosztowności, portrety rodzinne, stare dokumenty, biblioteka, zostały zniszczone. Poza dworem zniszczono również kilkanaście budynków gospodarczych. Pomimo pożogi, czworaki gospodarcze nie zostały spalone. Ich mieszkańcy przygarniają do nich swych niedawnych panów. Jednakże życie zdaje się być tu niezwykle niebezpieczne. Niemcy kontrolują jedynie teoretycznie ten teren, ponieważ ich garnizony znajdują się w miastach. Powoli obszary wiejskie zostają opanowane przez bandy maruderów i bandytów. Na początku 1918r. władze przejmują uzbrojone bandy miejscowych. Jednakże bandy atakują nocą, bijąc, rabując i gwałcąc. W Strzelicy powstają siły samoobrony. Sytuacja pogarsza się i Wincenty decyduje się przenieść rodzinę do Ratoszyna. Zostaje tam aż do 1921r. dopóki region nie przejdzie pod administrację polską. Powraca wówczas do Strzelicy, aby ją odbudować. Po kilku latach udaje mu się to z pomocą finansową rodziny żony, oraz poprzez sprzedaż niektórych swoich ziem. Korzystając z drewna z nieużywanych i opuszczonych budynków, odbudowuje dwór, jednakże powstała budowla jest mniejsza od zniszczonego 1915r. dworu. W roku 1922 przenosi swą rodzinę do Strzelicy, której nigdy już nie opuści.

Umiera pewnego wieczoru w 1933r. z powodu wylewu krwi do mózgu, grając w karty ze swoją żoną, w wieku 63 lat. Zostaje pochowany na niewielkim cmentarzu w Brzozowcu, kilka kilometrów od Strzelicy. Szybka i niespodziewana śmierć będzie potem przez rodzinę uważana za godną byłego wojskowego.

Mirek Zdanowicz, Montreal 2006r.

PS. Historia, którą opisuję, powstała na podstawie informacji a zwłaszcza przekazów ustnych Felicji i Jadwigi, czyli żony i córki Wincentego. Nie jest to praca oparta na kwerendzie archiwalnej, z tego też powodu znajduje się w niej wiele nieścisłości. Piszę ponadto na podstawie własnych wspomnień o Wincentym i Strzelicy, gdzie spędziłem pierwsze 14 lat mego życia. Miałem 8 lat, kiedy Wincenty umarł. Moje wspomnienia są więc wspomnieniami małego dziecka. Oto kilka obrazów z mojej pamięci:

Mam 5 lat – Wincenty prowadzi mnie po stole w jadalni, trzymając mnie za rękę. Pachnie tytoniem, a ja się boję.

Mam 7 lub 8 lat – Wincenty zabiera mnie do stajni, aby pokazać mi, jak dosiada się konia. Jest doskonałym jeźdźcem, podziwiam Go.

Słucham go, gdy gra na wiolonczeli przepiękną muzykę.

Wincenty był wzrostu co najmniej średniego. Trzymał się niezwykle prosto. Chadzał krokiem atlety. Jego oczy były ciemno niebieskie, włosy – jasno szare, czoło wysokie i odsłonięte.

Był szczęśliwy z usposobienia, lubił dzieci, często opowiadał nam historyjki i baśnie.

Myślę, że miał wobec mnie jakieś specjalne plany. Być może wydawało Mu się, że w ten czy inny sposób odziedziczę Strzelicę. Wydaje mi się, że mogła być to tylko moja wyobraźnia, lecz któż to może wiedzieć?

Montreal, 15 października 2006 r.